16 września 2010

Anonim - Kobieta w Berlinie. Zapiski z 1945 roku

Wydawnictwo: Świat Książki, 2004
Pierwsze wydanie: 2003
Liczba stron: 200
Tłumacz: Barbara Tarnas

Ta książka pokazuje najgorszą stronę wojny i jak łatwo dochodzi do powszechnego zezwierzęcenia. Młody chłopak, w swojej wsi, przy rodzinie, jest zwyczajnym, spokojnym człowiekiem. Młoda kobieta zakochuje się, słucha w domu Beethovena, podróżuje po Europie. Przychodzi wojna i zmiata ten stary świat jak śmieci z podłogi. Nikt i nic się tej sile nie może oprzeć.

Wstrząsające zapiski kobiety, która przeżyła zdobycie Berlina wiosną 1945 roku. Jej dziennik opisuje okres kwiecień - czerwiec, jest bardzo szczegółowy, niczego nie zataja, ale nie jest zbyt dosadny, wulgarny. Wydaje się być momentami beznamiętny, ale jednocześnie jest jedynym sposobem, żeby poradzić sobie z bezmiarem tego koszmaru. Mężczyźni zachowują się jak zwierzęta, udowadniając, że to nimi rządzą hormony w większym stopniu niż kobietami. Gwałci też Polak, jest względnie delikatny i się tłumaczy, ale i tak jego popęd jest ważniejszy od godności całej ludzkości świata, a co dopiero jakiejś starszej wdowy. Z drugiej strony sporo kobiet próbuje znaleźć jakiś porządek w tym chaosie, dla własnego bezpieczeństwa. Więc zgadzają się na"ochronę" oficerów w zamian za jedzenie, za możliwość bycia własnością tylko jednego żołnierza. Myślałam, że czegoś takiego nie da się przeżyć, że nie można sobie tego jakoś w głowie poukładać, a potem się otrząsnąć. Da się. Jest to szokujące, ale ten pamiętnik do dowód na to jak nieprawdopodobnie silne są kobiety.
W dawnych wojnach mężczyźni mogli się chełpić, że tylko oni mają przywilej śmierci i bycia zabijanym za ojczyznę. Dziś kobiety też mają w tym swój udział. To nas przeobraża, sprawia, że stajemy się świadome własnej wartości. U schyłku wojny następuje, oprócz wielu innych klęsk świata, także klęska mężczyzn jako płci. (s. 37)
Zastanawiam się jak było w tej części Niemczech zajętej przez Amerykanów. Nie sądzę, żeby ten opis się specjalnie różnił, może byli bardziej cywilizowani, ale zło jest złem. I czy możemy powiedzieć, że im się należało? Nie chcę świata, który tak rozumuje, który chce zniżać się do poziomu oprawcy. W każdym razie w posłowiu są przytoczone słowa autorki: "Żadna z ofiar nie może nosić swoich cierpień niczym cierniowej korony. Ja w każdym razie mam uczucie, że to, co mnie spotkało, wyrównało w pewien sposób rachunek". Straszna książka, wywołała mnie masę przemyśleń, tu jest ich tylko mała część. Polecam lekturę, ale tylko osobom o silnych nerwach i nie w hurra-optymistycznym nastroju, bowiem jest bardzo ponura i dołująca.

Książka została wydana bardzo dobrze, zmieniłabym jednak tę fatalną okładkę, aż się prosi o jakieś historyczne zdjęcie, np. to lub to.

Ocena: 5/6

7 komentarzy:

  1. ostatnio ciągnie mnie do literatury wojennej, próbuje zrozumieć jak człowiek może się tak upodlić... chętnie sięgnę po opisaną przez Ciebie książkę...

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mnie do niej zawsze ciągnęło, ale jednak muszę ją sobie dawkować.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje mi się, że to wznowienie, ponieważ kojarzę inną okładkę z katalogu Świata Książki. Ale mogę się mylić :)

    Zastanawiałam się nad tą książką kiedyś, ale coś mnie w niej zniechęcało. Może akcja promocyjna jej towrzysząca, bo była zbyt nachalna jak dla mnie? W każdym razie teraz wiem, że trzeba przełknąć uprzedzenia i przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ominęło mnie to, znalazłam przypadkowo w bibliotece, nic o niej nie wiedziałam, więc nie miałam żadnych oczekiwań. Chyba dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tytuł już kiedyś rzucił mi się na oczy. To może być warte uwagi. Też lubię tematykę wojenną, choć od czasu do czasu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Brzmi poważnie. Przeszedłem obok niej ostatnio omijając z daleka, właśnie za sprawą fatalnej okładki. Wojna pokazana z nietypowej strony... coś dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, okładka jest jednak ważna, a mówią "don't judge the book by its cover", okazuje się, że to bardziej o ludziach niż o książkach ;)

    OdpowiedzUsuń

Jak powiedział Tuwim "Błogosławiony, który nie mając nic do powiedzenia, nie obleka tego w słowa" :)