Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paasilinna Arto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paasilinna Arto. Pokaż wszystkie posty

25 stycznia 2011

Arto Paasilinna - Wyjący młynarz

Wydawnictwo: PUNKT, 2003
Pierwsze wydanie: Ulvova Mylläri, 1981
Stron: 206
Tłumacz: Bożena Kojro

Drugie podejście do Paasilinna'y. Niestety, zdaje się, że ten pisarz to kompletnie nie moja bajka. Jego styl zwyczajnie mnie irytuje.

Książka jest historią tytułowego młynarza, człowieka bardzo oryginalnego, nie wiem czy szalonego, ale na pewno zwariowanego. Wieś, w której żyje, nie jest w stanie go zaakceptować, jego działania odbierają na opak, są uprzedzeni, Huttunena rozumie tylko kilka osób. Przez resztę jest zaszczuty, umieszczony w wariatkowie, ścigany po lasach.

Paasilinna ponownie stawia na swój kronikarski styl, choć tym razem trochę go ograniczył. Nie wiem, czy jest to jego świadomy wybór, czy autor zwyczajnie nie potrafi pisać inaczej. W każdym bądź razie jego nieumiejętność wywoływania zaangażowania czytelnika w stosunku do głównego bohatera jest już dla mnie oczywista; to nie jest kwestia jednej książki, więc mam porównanie. Plusem książki są różnorodni bohaterowie. Tak jak w Fantastycznych samobójstwach zbiorowych miałam wrażenie, że prawie każda postać jest taka sama, tak tutaj każdy jest inny: Huttunen, jego ukochana, psychiatra, wiejski lekarz, policjant. No i zakończenie, które jest...brakuje mi słowa...ładne. Jest udane i interesujące.

Wybór należy do Was. Sama Paasilinna'y nie chciałabym więcej czytać.

Ocena: 3/6

Inne książki tego autora:

25 grudnia 2010

Arto Paasilinna - Fantastyczne samobójstwo zbiorowe

Wydawnictwo: Kojro, 2007
Pierwsze wydanie: Hurmaava joukkoitsemurha, 1990
Tłumacz: Bożena Kojro
Liczba stron: 254

Intrygujący tytuł, prawda? Przez pierwsze 100 stron sam pomysł też był dla mnie intrygujący i zabawny. Polega on na tym, że w jednym czasie i miejscu dwóch Finów chce zejść z tego świata. Natykają się jednak na siebie i ich plan spala na panewce (uwielbiam j. polski za takie wyrażenia ;). Zakładają więc grupę Anonimowych Śmiertelników, zwołują kongres niedoszłych samobójców w Helsinkach, który gromadzi tłumy Finów. Wreszcie grupa ponad 30-stu osób decyduje się na popełnienie zbiorowego samobójstwa. I tak jeżdżą po całej Europie, szukając odpowiedniego miejsca do tego celu i czekając na wenę, aby wreszcie się na ten krok odważyć.

Przyznaję, nieraz śmiałam się podczas lektury, bowiem absurdalność niektórych scen jest rodem z Monty Python'a. Ich wyjątkowe rozmowy, osobliwe zachowanie i niecodzienne pomysły rozbawiłyby chyba każdego. Zwłaszcza rozwaliła mnie idea Chmielowego Jeziora - godne naśladowania!
- Panie pułkowniku! Młodszy sierżant Jääskeläinen melduje się w sile jeden plus dwanaście...
Urho poczuł się głupio. Cholera, przecież jest cywilem, jest właścicielem tego pola i gospodarzem całego gospodarstwa! Czy musi nadskakiwać nieznanemu oficerkowi tu, na środku pola? Z czerwoną gębą wycofał się w bezpieczne towarzystwo krów. Niech to diabli, bydło także zameldował! (s. 105-106)
Oczywiście, nie wolno tu zastanawiać się nad prawdopodobieństwem fabuły, wszystko trzeba wziąć w wielki nawias, nie doszukiwać się uogólnień, nie parskać na brak głębi bohaterów, nie kpić z ich problemów, które tak łatwo jest rozwiązać wg autora. Prawda jest jednak taka, że po tych powiedzmy 100 - 150 stronach zaczęło mnie to denerwować. Nie potrafiłam tak długo godzić się na to puszczanie do mnie oka, nastrój wesołości całkowicie mnie opuścił i pojawiło się znużenie. Nagle ciekawy pomysł zamienił się w moich oczach na sztuczne próby rozśmieszania mnie. A gwoździem do ... poniższej oceny, że tak powiem był przyjęty przez Paasilinna'ego na potrzeby książki humorystycznej styl, który można streścić słowem "kronikarski". Zrobili, pojechali, kupili kiełbasy, poszli spać, wsiedli do autokaru, wysiedli z autokaru itd. w koło Macieju. Ostatnie 60 stron już wymęczyłam z tego powodu. I żeby choć zakończenie zwaliło mnie z krzesła, ale nie - było przewidywalne, jest dokładnie takie, jakie zakładałam po 50 stronach Fantastycznego samobójstwa zbiorowego... Ciekawostką natomiast jest przedstawione w niej postrzeganie swojego narodu i ojczyzny przez Finów; przypomina ono spojrzenie Polaków na siebie i Polskę teraz lub jeszcze parę lat temu (jak kto woli). Sama negacja: u nas jest beznadziejnie, my jesteśmy beznadziejni dla siebie, tylko niszczymy, nie ma mowy o jakichś naszych zaletach, za granicą też jesteśmy obciachowi, marnujemy publiczne pieniądze, chlejemy i obijamy się ;)

Wydanie: twarda, porządna okładka, nienaganne tłumaczenie i bardzo dobra korekta. No, ale nie te rzeczy budują ostateczną ocenę książki.

Ocena: 3/6