#10 Pierwsza przeczytana powieść
Carlo Collodi - Pinokio
Przed nią czytałam tylko małe książeczki z serii Poczytaj mi mamo itp., Pinokio za to był pierwszą książką większą gabarytowo, do tego jednolitą opowieścią. To wydanie zawiera ilustracje Jana Marcina Szancera (źródło zdjęcia - tam też kilka wybranych obrazków). Pamiętam, że dostałam Pinokia na gwiazdkę, musiałam mieć jakieś 6-7 lat. Była w siatce z katarzynkami, orzechami i pomarańczami - tak w PRLu dostawaliśmy prezenty, ten zapach od zawsze kojarzy mi się ze świętami. Książka jest duża, w twardej oprawie, ma świetne i bogate ilustracje, które studiowałam godzinami; wyglądała przepięknie. Byłam zachwycona :) Mam ją zresztą nadal, od lat ma funkcję podkładki, gdy muszę coś napisać na kartce.
#11 Książka, dzięki której zaraziłeś się czytaniem
Henryk Sienkiewicz - W pustyni i w puszczy
Przed tą książką czytałam i to z wielką przyjemnością, byłam zapisana do biblioteki i właściwie odkąd nauczyłam się czytać książki były one dla mnie ważne. Jednak to właśnie tę powieść (prezent, gdy miałam ok. 8-9 lat) zapamiętałam jaką książkę, która w dzieciństwie jako pierwsza zrobiła na mnie ogromne wrażenie: czytałam ją ciągiem całymi godzinami, co mi się wcześniej nie zdarzało, wyobrażałam sobie każdą scenę, a nawet studiowałam atlas geograficzny. Do dziś pamiętam wiele fragmentów - np. jak Nel "pocą się" oczy, scenę oswajania słonia, wjazd do Chartumu czy wzruszające zakończenie. W pustyni i w puszczy zachwyciła mnie plastycznością, egzotyką, językiem autora. Po prostu wszystko w niej zagrało. Nadal ją mam, pewnych książek się nie pozbywa.
Dzisiejszy wpis był nastawiony wyjątkowo na dzieciństwo. Jakie Wy książki zapamiętaliście z tego okresu?
