Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Afganistan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Afganistan. Pokaż wszystkie posty

25 stycznia 2019

Siba Shakib - Samira i Samir

Wydawnictwo: MUZA SA, 2005
Pierwsze wydanie: 2003
Stron: 278
Tłumacz: Barbara Tarnas

Irańsko-niemiecka pisarka, książka o Afganistanie. Ciekawe połączenie, bo czytając, ma się wrażenie, że akcja dzieje się może w połowie XX wieku, świat opisywany jest mocno zacofany i wszyscy żyją tak samo, jak ich przodkowie. A tu czasem przewija się samolot na niebie, wojny, Rosjanie, Amerykanie, świat współczesny. To pierwszy element wrażeń z czytania, a drugi to ciekawość skąd Shakib wzięła całe tło, ale też szczegóły codziennego życia, tradycje, sposób wysławiania się. Tego nie wiem. Pisarka zdaje mi się bardziej niemiecka niż irańska, z drugiej strony ma coś tak charakterystycznego dla pisarzy z Bliskiego Wschodu: operowanie poezją.

To jest właśnie to, co najbardziej zapamiętałam z całej książki. Poetycki język. Czasem aż do przesady, ale nieraz łapiący za serce, przyznaję. Język ten w tak odmienny sposób opisuje rzeczywistość, że czytelnik od razu czuje się się jak na innej planecie. Tytuł mnie zmylił, ponieważ zakładałam, że to opowieść o nieszczęśliwej miłości Samiry i Samira w równie nieszczęśliwym kraju. Szybko jednak okazuje się, że Samira i Samir to jedna i ta sama osoba: dziewczynka wychowana jako chłopiec, udająca go, zmuszona do ukrywania swojej prawdziwej tożsamości, tylko dlatego, że miała pecha nie być pierworodnym synem swojego ojca - Komendanta. Wiele jest w tej powieści aspektów, które dla człowieka zachodu wydają się absurdalne i aż nierzeczywiste, ale tam bywa, że to jedyne życie jakie ktoś zna.

Lektura tej książki trochę mnie stresowała, bo co chwilę bałam się, że zaraz ktoś ją nakryje, złapie, odkryje cały sekret i wszystko się wyda, zgwałcą ją i brutalnie zabiją. Na szczęście, powieść ta nie obfituje w jakieś okrutne opisy jeżące włosy na głowie. Jest w niej za to dużo poezji, subtelnego języka, powtarzania całych zdań istotnych dla bohaterów, zaklęć, którymi się chronią, ich marzeń i nadziei. Samira jest interesującą postacią, łatwo ją sobie wyobrazić, jej wygląd, który uwodzi i mężczyzn, i kobiety, jej spryt, zwinność, jej jazda konna, tajemniczość. Dla mnie najciekawszym pomysłem było to, że autorka nie skupia się na tym, że Samira udaje chłopca, młodego mężczyznę. Samira się nim staje. Zachowuje się jak facet, chodzi jak on, siada, mówi, pluje jak inni. Co więcej, im jest starsza, z tym większymi problemami z własną tożsamością się boryka. Sama nie wie, kim jest. Ciągnie ją do bycia kobietą, zwłaszcza w obecności przyjaciela, ale bycie kobietą, to więzienie, wyrok od urodzenia, a ona już przyzwyczaiła się do swojej niezależności.
Samira czesze swoje grube, czarne włosy, nakłada na biały kamiz kolorową, błyszczącą kamizelkę, mówi, matko, żyjemy w kraju, gdzie także mężczyźni nie są wolni. Gdyby byli wolni, nie potrzebowaliby odbierać wolności kobietom. Ten, kto jet wolny, nie musi nikomu innemu zabraniać być wolnym. (s. 233)
Warto zwrócić uwagę na ten wewnętrzny konflikt. Do tego książka niejako przy okazji pokazuje absurd różnicowania mężczyzn i kobiet. Jakby to było naprawdę takie ważne, żeby one nie miały prawa czytać, uczyć się czy jeździć okrakiem na koniu. Zupełny absurd budować cały swój świat i wiarę na tak niedorzecznych przekonaniach.

Ocena: 4,5/6

13 stycznia 2011

Atiq Rahimi - Kamień cierpliwości

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie, 2009
Wydanie pierwsze: Syngué sabour. Pierre de patience
Stron: 149
Tłumacz: Magdalena Kamińska-Maurugeon

Ponieważ mam porównanie z inną książka Rahima, mogę Wam donieść, że ma on łatwość stwarzania kameralnego świata, składającego się z małej ilości elementów, niewielu postaci, oszczędnych opisów. A jednak to działa, tekst jest wręcz nabrzmiały od emocji.

Kamień cierpliwości jest jeszcze surowszy, ponieważ narratorem jest tylko jednak osoba - afgańska kobieta. Jeśli dobrze rozszyfrowałam niektóre jej zdania, akcja dzieje się kiedy wojna domowa ma się ku końcu albo już się zakończyła, tyle że wymiana ognia jest jeszcze na porządku dziennym. Co prawda ona wygłasza monolog, jednak perspektywą czytelnika jest jej umierający mąż, żywy trup, leżący na materacu w pokoju. Kiedy ona wychodzi, my siedzimy razem z nim, obserwując pająka i muchę. Słyszymy innych, tylko kiedy są dostatecznie blisko. To dobry pomysł i też umiejętnie został poprowadzony. Kobieta natomiast mówi, staje się coraz odważniejsza, odkrywa przed mężem wszystkie swoje tajemnice. Co mnie bardzo zaskoczyło, to jej język. Jest dosadna, przeklina, sporo wie. Muszę zawierzyć Rahimowi, że istnienie takiej Afganki jest możliwe. Ona nie wydaje się być przesiąknięta swoją religią, która przecież otaczała ją całe życie. Może to kolejna dla mnie nauczka, jak w przypadku mojego postrzegania Iranek przed przeczytaniem Czytając Lolitę w Teheranie? W każdym razie to wstrząsająca lektura.

Wydanie świetne, korekta też, genialna okładka, lepsza niż francuska. Jedyne, czego bym sobie życzyła, to choć kilka przypisów (dla Was: handżar to broń). Dobrze, że w przypadku Ziemi i popiołów się one pojawiły. Pani Magdalenie Kamińskiej-Maurugeon jeszcze raz dziękuję za książkę i za wpis na stronie tytułowej :)

Ocena: 4,5-5/6

Inne książki tego autora:

2 listopada 2010

Atiq Rahimi - Ziemia i popioły

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie, 2010
Pierwsze wydanie: 2000
Liczba stron: 77
Tłumacz: Magdalena Kamińska - Maurugeon

Swego czasu zgłosiłam się do wyzwania dotyczącego nagród literackich i z setek propozycji wybrałam sobie Kamień cierpliwości właśnie Rahim'a. Niestety, nie udało mi się dotrzeć do tego tytułu i po lekturze Ziemi i popiołów jeszcze bardziej tego żałuję. Stanowczo trzeba będzie wydobyć tę książkę spod ziemi...

Ziemia to bardziej dłuższe opowiadanie niż powieść, takie na 1,5 godziny. Smutne, ale nie przytłaczające. Niemalże całość jest zapisem wewnętrznych myśli Dastgira, starszego człowieka, który wędruje razem ze swoim 5-letnim wnuczkiem Jasinem w stronę kopalni, gdzie pracuje ojciec dziecka. Rzecz się dzieje, oczywiście, w Afganistanie, w latach 80. , a więc w czasie wojny z ZSRR. Jego myśli to pokłosie tragicznych wydarzeń w ich wiosce. Nie chciałabym zdradzać szczegółów, choć nie chodzi o to, że dokładna treść wydarzeń jest aż tak istotna (nie licząc końca - obstawiałam coś innego), ale nie chciałabym Was pozbawić możliwości odkrywania po swojemu wszystkich stanów emocjonalnych Dastgira. Jest ciepłym, szczerym człowiekiem, kimś, kto nauczył się już pokory, kto stara się powstrzymać swój gniew i nie kierować go na bogu ducha winne osoby. Autor czasem zamazuje granicę między jego snami a jawą, kiedy starzec drzemie w czasie podróży, a jego sny są bardzo znaczące. Umiejętnie, oszczędnymi słowami opisuje tło historii, pozwalając czytelnikowi poczuć kurz na drodze, senność pustego mostu, brud na twarzach górników.

Książkę wydano wspaniale, godna pochwały okładka, nienaganna korekta, tłumaczenie na wysokim poziomie z bardzo pomocnymi przypisami. Jedyne minusy to cieniuchność książeczki (dla mnie mogłoby to być rozwinięte do rozmiaru książki, ciekawam ich dalszych losów) oraz niebagatelna cena w stosunku do rozmiarów opowiadania.

Ocena: 4,5-5/6