24 lutego 2012

W telegraficznym skrócie

Chciałabym mieć trochę lepszy ogląd tego, co czytam, więc żeby w tagach był porządek: kilka słów o książkach, które przeczytałam, ale na samodzielnego posta jednak nie zasłużyły.

Marcin Lindstedt - 100 najwybitniejszych postaci w historii muzyki
Ciekawy zbiór, z którego sporo się dowiedziałam. Nietypowy dobór postaci, ale solidnie umotywowany: we wstępie autor wyjaśnia przyjęte kryteria, a przy każdym nazwisku jeszcze dodatkowo podaje co czyni tę osobę tak wybitną. Właśnie to mi się podobało, ponieważ w przeróżnych zestawieniach "naj" często unika się wyjaśnienia dlaczego X zachwyca (skoro nie zachwyca - co poniektórych;) i jak konkretnie wpłynął na rozwój muzyki. Poza tym na liście znaleźli się też wykonawcy muzyki rozrywkowej (np. Pink Floyd).



Doris Lessing - Podróż Bena
Matko, trzymajcie mnie, co za rozczarowanie!!! Przede wszystkim dlatego, że miałam przyjemność czytać 1 część Piąte dziecko. Jednak ta pseudo-kontynuacja to jakaś kpina. Moje zarzuty: kiepskie pomysły, wtręty z przeszłości i przyszłości pobocznych bohaterów w ogóle niepasujące do narracji i przyjętego tempa oraz fatalne rozwiązanie akcji. To jednak nic w porównaniu z największą wadą tej książki; mianowicie główny bohater, Ben, nie jest tym samym Benem, co w części pierwszej. Nagle ludzie chcą mu pomóc, nikt się go nie boi, chłopak przeprasza wręcz, że żyje. Nikt, absolutnie nikt, nie reaguje na niego tak, jak wcześniej, czyli jak na chodzącego antychrysta... Naprawdę nie wiem, co podkusiło Lessing. Ech, wykrakałam, trafiłam wreszcie na jej słabą książkę.

Gene Wolfe - Pazur Łagodziciela (cz.2), Miecz Liktora (cz.3 cyklu Księgi Nowego Słońca)

Zniechęciłam się na dłuższy czas do fantasy. Nie wiem, co takiego ciekawego ma być w tym cyklu. Początek był całkiem obiecujący. Drugą część jeszcze przeczytałam, choć lepszym słowem byłoby "zmęczyłam". Ale w środku trzeciej stwierdziłam, że właściwie po co? Ciągle mnie trzymała świadomość, że ostatnia odsłona cyklu dostała nagrodę Campbella i chciałam do niej dociągnąć. Niestety, wg mnie ciekawe wątki były szybko porzucane, główny bohater był nudny i taki...letni, w ogóle nie interesował się tym, co nietypowego spotykał na swojej drodze. I, oczywiście, cała ta bzdurna otoczka fantasy, od której mi się robiło mdło. No trudno. Tym bardziej się dziwię pochwałom Dukaja.

August Strindberg - Wybór nowel
Nowele nie były do końca dobrym wyborem, ale też nie z nich autor słynie. Z 12 opowiadań przeczytałam 6 i to z zainteresowaniem. Zdecydowanie lepiej mu wychodzi pisanie o mieszczanach i klasie średniej niż o przedstawicielach niższych stanów. Można wyczuć, że produkował te krótkie formy w pośpiechu i dla pieniędzy, o czym informuje też wstęp (nota bene - tragicznie napisany, intelektualny bełkot). Za to Strindberg zwrócił moją uwagę odwagą w poruszaniu tematów tabu oraz uporczywym wracaniu do motywu walki jednostki ze społecznym naciskiem, szukaniu granicy między ja wewnętrznym a ja społecznym. Do tego ukrywa to wszystko pod płaszczykiem lekkiego stylu i żartobliwego tonu.


Tag "rozczarowywania" tyczy się tylko Wolfe'a i Lessing.

7 komentarzy:

  1. Na pewno już nie przeczytam Podróży Bena..
    Dziękuję za przestrogę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. No, pamiętam, że mi pisałaś to przy okazji wpisu u mnie o cz. 1. Miałaś na tyle cierpliwości, że skończyłaś cały cykl, więc mnie ominęły te ciekawe statki kosmiczne. Właśnie uważam, że przede wszystkim Wolfe przedobrzył z długością, to, co ciekawe poutykał w nudnym sosie. Zaledwie napomykał o fascynujących zagadkach (np. o dawnej świetności), wstawiał jakieś rzeczy totalnie z księżyca przykuwające uwagę, a potem znowu tempo wracało do punktu wyjścia. Może mi zwyczajnie cierpliwości zabrakło, jednak na moją niekorzyść działała też pewna niechęć do fantasy ogólnie.

      Usuń
  3. A ja właśnie od "Podróży Bena" zaczęłam moją przygodę z Lessing i miałam bardzo podobne odczucie jak ty. Pamiętam, że podczas lektury przyszła mi do głowy taka myśl - "Nobel?!". A możesz Kornwalio coś naprawdę dobrego polecić Lessing? Dziękuję i serdeczne weekendowe pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko, polecam Ci pozostałe książki Lessing, o których pisałam. Wystarczy, że klikniesz na tag z jej nazwiskiem :) Sama zdecydujesz, co Cię zaintryguje, ja na razie mam 4 jej książki za sobą, więc znaleźliby się lepsi rekomendujący, jednak bardzo ją szanuję i ta jedna kiepska książka wcale mnie nie zraża, w końcu to tylko 3:1.

      Usuń
  4. mnie najbardziej podobało się 'sercątko' doris lessing.. oraz jej autobiografia. tej, o której piszesz - nie czytałam, ale może któregoś dnia się odważę, żeby sprawdzić na własnej skórze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... Lessing nie napisała "Sercątka".

      Usuń

Jak powiedział Tuwim "Błogosławiony, który nie mając nic do powiedzenia, nie obleka tego w słowa" :)