14 czerwca 2011

Jonathan Littell - Czeczenia. Rok III

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie, 2011
Pierwsze wydanie: Tchétchénie, An III, 2009
Stron: 183
Tłumacz: Małgorzata Kozłowska

Littell'a pewnie wielu kojarzy dzięki równie kontrowersyjnej, co sławnej książce "Łaskawe". Ja tę cegłę mam jeszcze przed sobą, tymaczem pojawiła się okazja, żeby poznać tego pisarza od zupełnie innej strony - jako reportażystę.

Właśnie pytanie: czy to jest reportaż? Wydaje mi się, że nie do końca; to raczej taka próba ogólnego przedstawienia współczesnej Czeczenii z punktu widzenia dziennikarza, który już wcześniej przebywał w tym kraju, pracując dla organizacji humanitarnej Action Against Hunger. Początkowo przyjechał nastawiony do zmian optymistycznie. Owszem, wojna nie przyniosła Czeczenom tego, co chcieli. Jednak teraz jest to wielki plac budowy, ludzie pracują, młodzi myślą o przyszłości. Jest pewna stabilizacja i typowa dla Federacji nie-normalność, do której można się przyzwyczaić. Littell chciał to właśnie opisać. Jego plan uległ zmianie, gdy zaczął rozmawiać z emigrantami, już po powrocie do Europy. Te spotkania plus pewna ich liczba w samej Czeczenii sprawiły, że zmienił perspektywę patrzenia i opisał Czeczenię, nie jako kraj, który zadziwiająco szybko podniósł się po dwóch wyniszczających wojnach, ale jako spory plac zabaw dla Ramzana Kadyrowa (prezydent Czeczenii) i jego ludzi.

To, czego się dowiedziałam od autora było faktycznie dla mnie nowością. Od dawna interesuje mnie ten kraj i pamiętam jak przeżywałam obie te wojny i arogancję Rosji w stosunku do Czeczenów. Littell stara się pokazać obiektywnie, że dzieją się tam i dobre rzeczy (choćby właśnie odbudowa, hojnie finansowana przez Putina). To nie może jednak przesłonić prawdy, czyli wszechobecnej korupcji (nawet większej niż w samej Rosji), polityki Ramzana (można być albo z nim, albo przeciw niemu; niewielu udaje się zachować jako taką neutralność), pazerność władzy, ginących ludzi (torturowani i mordowani), młodych ludzi uciekających do lasu i coraz gorszej sytuacji kobiet (zg na obowiązujące prawo szariatu, stale rozszerzane). A jednocześnie Ramzan jest obecnie jedynym gwarantem spokoju w Czeczenii, i wiedzą to wszyscy: i Rosja, i jego podwładni, i zwykli Czeczenii. Krótko mówiąc: bagno, którego już nic nie zmieni. Nie będzie wcale lepiej. I niepodległa Czeczenia też by sytuacji wcale tak bardzo nie zmieniła... W tym miejscu moich rozmyślań od razu wspominam "Białą gorączkę" Hugo-Badera. To jak Związek Radziecki wpłynął na bieg dziejów milionów ludzi, różnych krajów i rejonów jest aż trudne do ogarnięcia. Jedna udana rewolucja, a zmieniła losy i oblicze sporej części świata. Czeczenia jest tego dobrym przykładem. Świat to nie gra, gdzie można zaorać poletko i zacząć od nowa, gramy tym, co mamy i stale ponosimy konsekwencje za dawne decyzje podejmowane na 5 minut, a nie w perspektywie długofalowej. Tak patrząc na rozwój ludzkości, naprawdę można powątpiewać w prawdziwość twierdzenia, że stoimy na najwyższym szczeblu drabiny rozwoju.

Ocena nie odpowiada w pełni moim refleksjom, bowiem styl i sposób pracy Littell'a odbiega od moich oczekiwań względem reportażysty. Jego relacja jest dość sucha, bardziej pasuje to do rozbudowanego artykułu w jakimś poważnym dzienniku (te 180 stron jest trochę przekłamane: książka jest mała, marginesy i czcionka duże + plus kilka zdjęć). Ponadto autor często usiłował w jednym zdaniu upchnąć zbyt dużo faktów i mało istotnych szczegółów. Co więcej, w książce brakuje rozmów ze zwykłymi Czeczenami. Odnośnie wydania: ta okładka jest chyba najlepszą do tej pory wśród otrzymanych przeze mnie książek do recenzji. Wspaniała. Pomysłowa. Przykuwająca uwagę. Co za oko, żeby tak połączyć wieże minaretów z bronią żołnierzy! Do tego celowe zaciemnienie nieba - jak chmura kłopotów wisząca nad Czeczenią. Oklaski na stojąco (autorem jest Thomas Dworzak)!

Ocena: 4/6

13 komentarzy:

  1. Raczej nie dla mnie, głównie dlatego, że nie interesuję się Czeczenią ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na mnie ta książka grzecznie czeka aczkolwiek dość niecierpliwie (recenzyjna). W każdym razie mam na nią apetyt, lubię reportaże i jestem ciekawa tej książki bardzo. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Kornwalio zapraszam do zabawy :) Jeśli oczywiście nie brałaś jeszcze udziału w "Kilka słów o mnie..." Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hehe, nie, book, nie brałam, zastanowię się nad tym ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A teraz odnośnie książki :)Czytałam "Łaskawe" dwa razy - służbowo :)Lekturę książki o której piszesz mam jeszcze przed sobą. Nie ukrywam, że śledziłam pojawienie się jej na rynku wydawniczym z wielką uwagą. Ale piszesz, że słaba... może warto odpuścić...
    Odnośnie działań Rosji i przedmiotowego traktowania wszystkiego i wszystkiego - doskonale widać to w tekście Aleksijewicz "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety". Zresztą wydaję mi się, że nie tylko Putin ma takie tendencje, każdy totalitaryzm (to chyba nie będzie nadużycie w stosunku do obecnego premiera Rosji) ma takie zapędy. Właśnie czytam reportaż o Chinach. Tam było/jest podobnie :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja niestety nie skusze sie na tę książkę. Kompletnie nie moja bajka. Za ciężka tematyka i w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
  7. Już od dawna zastanawiam się nad książką i chyba jednak się skuszę... :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podzielam Twoją opinię co do tego, że można dowiedzieć sie z tej książki wiele nowego o Czeczenii, ale zaskoczyło mnie, że brakuje w niej rozmów ze zwykłymi ludźmi. Pamiętam, że Littel pisał o sprawach, o których słyszał również od zwykłych ludzi, np. o korupcji albo o sytuacji kobiet. Fakt, nie ma w niej dialogów, tylko cytowanie rozmówców, ale tymi rozmówcami byli też zwykli Czeczeni. Myślę, że napisal tyle, ile chcieli mówić.
    Ogólnie książka podobała mi się bardziej niż Tobie, sądząc po ocenie, a żałowałam tylko, że Kadyrow nie zechciał udzielić autorowi wywiadu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie co do tych rozmów wcale nie byłam taka pewna. Większość rzeczy przekazują mu działacze różnych organizacji, obecni politycy lub byli liderzy, którzy zdecydowali się pochylić głowę w zamian za spokojne życie z rodziną. Kiedy pisze o sytuacji kobiet powołuje się na obowiązujące prawo i tych kilka incydentów, które zostały opisane przez serwisy zajmujące się wiadomościami z Czeczenii. Brak mi w każdym razie opisu rozmowy ze zwykłym Czeczenem w żaden sposób niezwiązanym z obecną władzą, w jego domu, gdzie opowiada o codziennym życiu. Brak mi obrazu kobiety, opowieści o dzieciach i codziennych problemach. Np. wyjątkowo ciekawa była wzmianka o młodych mężczyznach, którzy uciekają do lasu. Potem wracają, ponieważ władza porywa i torturuje ich rodziny. Tylko wzmianka, żadnych osobistych relacji.
    Braku rozmowy z Kadyrowem nie żałuję. Wolałabym raczej rozmowę z kimś z partyzantki, szkoda, że to niemożliwe.
    Ogólnie ta książka była dla mnie raczej relacją dziennikarza niż reportażysty.

    OdpowiedzUsuń
  10. A tak na marginesie, serdecznie dziękuję the book i Ewie za merytoryczne komentarze :]

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo chętnie tę książkę przeczytam. A "Łaskawe" polecam - moim zdaniem robi wrażenie... Ma tylko jeden mankament - nie mieściła mi się do torebki ;-)

    OdpowiedzUsuń

Jak powiedział Tuwim "Błogosławiony, który nie mając nic do powiedzenia, nie obleka tego w słowa" :)