6 lipca 2013

Witold Bereś, Krzysztof Brunetko - Kapuściński: nie ogarniam świata

Wydawnictwo: Świat Książki, 2007
Stron: 351stron

Zbiór rozmów z Kapuścińskim to jednak nie to samo co jego autorska książka, ale jako przystawka to jak najbardziej. Podzielone są one tematycznie, a ułożono je chronologicznie. Tematy to Rosja, Afryka, media i kapitalizm, Europa po upadku muru berlińskiego, trzecie tysiąclecie, globalizm i wreszcie Polska. Na końcu jest też bardzo obszerne kalendarium zawierające nie tylko listę wydarzeń z życia sławnego reportażysty, ale też cytaty z jego wystąpień, artykułów i innych publikacji.
Życie w teraźniejszości wynika z kryzysu naszej wyobraźni i granic pojemności naszego umysłu. Dawniej wiedza była wiedzą własnej historii. Dziś jesteśmy atakowani przez taką masę informacji, że sięgnięcie do tego, co było wczoraj, czy zaglądanie do tego, co będzie jutro, jest właściwością wyjątkowych jednostek. Przeciętny umysł jest zbyt zmęczony, by wszystko przetrawić. Wobec tego wybiera tylko to, co mu się bezpośrednio podsuwa. Na dziś. (s. 152s.)
Początkowo rozmowy mnie pochłonęły, stonowane słowa Kapuścińskiego zawsze robią na mnie duże wrażenie. Bardzo sobie cenię jego podkreślanie dążenia człowieka do zwyczajności pod każdą szerokością geograficzną. Z czasem jednak trochę przeszkadzała mi sama formuła książki jak i same pytania. Myślę, że Kapuściński raczej się nie nadaje do wywiadów, naturalna dla niego jest dłuższa forma i płynięcie za swoim tokiem myśli, snucie historii i robienie dygresji. Miałam nieraz wrażenie, że pytający nie mieli zamysłu szkieletu samej rozmowy, nie zadawali zbyt ciekawych pytań, trochę płynęli z nurtem, tańczyli tak jak pisarz im pozwolił. On zresztą też czasem nie odpowiadał na dane pytanie, tylko dalej kontynuował swoją myśl. Wyglądało to tak, jakby wywiad go ograniczał, ewidentnie nie dawał się prowadzić, to on nadawał ton całej rozmowie, a rozmówcy tylko za nim podążali (z nabożnym wyrazem twarzy, jak sądzę ;).
Na początku lat 90. byłem w Liberii. Trwała tam wojna domowa. Z oddziałem wojsk rządowych pojechałem na front. Przebiegał on wzdłuż rzeki, której brzegi łączył w tym miejscu most. Po stronie rządowej przy moście był duży rynek. Po drugiej stronie rzeki zajmowanej przez rebeliantów Charlesa Taylora nie było nic, puste pola. Na froncie po południu trwała strzelanina, huczały moździerze. Po południu panował spokój, rebelianci przechodzili przez most, idąc po zakupy na rynek. Deponowali po drodze swoją broń w rękach rządowego patrolu, który oddawał im ją, kiedy wracali do siebie, niosąc z rynku zakupy. (s. 342-343)
Wiele jednak z tego, co Kapuściński powiedział bardzo mi się podobało, było przesiąknięte jego podejściem do życia, doświadczeniem i po prostu mądrością. Ucieka od łatwych ocen, dzielenia świata na biel i czerń, nie rzuca rozwiązaniami globalnych problemów jak z rękawa. Poza tym nierzadko zauważa zalążki kłopotów, które mamy teraz, a o których wtedy mało kto pisał, a w każdym razie mało kto dostrzegał ich sedno.
Kryzys państwa opiekuńczego dotyczy szczególnie Europy Zachodniej. Chodzi zwłaszcza o ogromnie rozkręcone bezrobocie: ono nie jest już kwestią koniunktury ekonomicznej, przeciwnie - staje się stałym elementem gospodarki. To struktury ekonomiczne krajów Zachodu produkują bezrobocie. A trzeba pamiętać, że pojęcie bezrobocia łączy się tam z pojęciem odrzucenia: nie, że po prostu traci się pracę, ale nigdy się już do niej nie wraca, bo postęp technologiczny jest tak szybki, że po krótkim czasie pracy na starym poziomie technologicznym już nie ma. Można oczywiście uczyć się nowego zawodu, ale to są ogromne koszta. Dochodzi też niezdolność, ze względów psychologicznych i kulturowych, do takiego przestawienia się. 
W tych społeczeństwach powstała zatem nowa klasa społeczna, która straciła swoją rację bytu i nie widzi żadnej przyszłości. Ona rośnie, a w dodatku - co jest bardzo niebezpieczne - ogromna większość tej klasy to młodzież. (137-138s., rozmowa z 1994r.!).
Ocena: 4,5/6

29 czerwca 2013

James Craig - Londyn we krwi

Wydawnictwo: Akurat, 2013
Pierwsze wydanie: London Calling, 2011
Stron: 333
Tłumacz: Janusz Ochab

Duże rozczarowanie. Ta książka miała mi zrekompensować brak wydawania serii Dahla przez Muzę, ale bez powodzenia.

Od początku, od samego pomysłu nie wyglądało to dobrze: giną członkowie pewnego klubu londyńskiego dla zepsutych i bogatych. Jednak nie z takimi fabułami Dahl sobie radził :) Craig natomiast zepsuł co się dało. Fabuła jest nudna, książka wciąga zaledwie nieznacznie, co w przypadku kryminału jest dużą wadą. W sumie jest też przewidywalna - jeśli czytacie i macie pewne podejrzenia, to: tak, to właśnie ta osoba...

Co mnie zwłaszcza drażniło to dosadność i przesadna brutalność. Ja rozumiem, że pisarze powieści kryminalnych lubią "uatrakcyjniać" swe powieści wstawkami z samych morderstw, ale na Boga, czy muszę ze szczegółami czytać opisy scen erotycznych i zabawek jakich używają? Czy moja uwaga musi być przez autora koniecznie kierowana na męskie przyrodzenie? Craig się aż czasem lubuje w takich szczegółach... I jeszcze jedna wtopa: inspektor Carlyle. Rzadko spotyka się tak mało interesującego głównego bohatera. Jest zwyczajnie nudny i czytelnik nie za bardzo mu kibicuje. Irytowały mnie też wszystkie retrospekcje z nim związane, choć po pewnym czasie doceniłam ich znacznie. Zdaje się, że miały unaocznić charakter tegoż policjanta, który jakby mimochodem jest uczciwy. Niby ma coś za uszami, jest trochę zmęczony życiem, wcale nie jest błyskotliwym geniuszem, a jednak kręgosłup moralny ma, co mu dość boleśnie utrudnia życie.

Zdjęcie okładki będzie później, blogger coś szwankuje. Wrzuciłam przez IE ( O.O)!

Ocena: 2,5-3/6

3 maja 2013

#25 Ulubiona autobiografia/biografia

Napisałabym tu o Pasji życia  Stone'a, ale że już miałam tę okazję, to wybrałam też coś z najwyższej półki.

 Kazimierz Moczarski - Rozmowy z katem

W liceum mieliśmy przeczytać jakieś fragmenty tej książki, ale tak mnie zafascynowała, że te kilkaset stron pochłonęłam w błyskawicznym tempie. Unikalna pozycja, w której tytułowy kat - Jürgen Stroop - pozwala sobie na całkowitą szczerość, z niczym się nie kryje, a wszystko, co mówi wydaje mu się normalne i uzasadnione. Raz, że rozmawiał z innym więźniem skazanym na śmierć, więc nie musiał się bawić w udawanie jak to zazwyczaj robili hitlerowcy przez trybunałem, dwa, nawet nie przypuszczał, że Moczarski przeżyje, zapamięta te rozmowy i wszystko spisze.
Wielka literatura.

23 kwietnia 2013

Światowy Dzień Książki

Jeszcze zdążę. Pusto tu ostatnio, ale czasu brak i czytam w ślimaczym tempie.  Za wypełniacz posłuży mi taki sympatyczny rysunek znaleziony kiedyś w sieci. Niedługo już zapomnimy, że telewizor tak wyglądał, ale chyba możemy podstawić za niego cokolwiek z migającym okienkiem. Jak myślicie - kto wygrywa ten pojedynek?

1 kwietnia 2013

#24 Książka, która okazała się jednym wielkim oszustwem

Souad - Spalona żywcem

Książka robi wrażenie. Nie tym, jak została napisana, bo język jest prosty, nie ma w niej dużo napięcia czy jakichś zwrotów akcji, a jednak płakałam na niej, gdy autorka opowiadała jak leżała w szpitalu ze spaloną skórą, pies z kulawą nogą się o nią nie zatroszczył, a personel dawał jej do zrozumienia, że najlepiej by było, gdyby umarła. Moje własne problemy spadły wtedy do poziomu zera. 
Gdy przyszedł czas wystawienia oceny na bentce, zobaczyłam to, czego się spodziewałam - recenzje z odmienianym przez wszystkie przypadki słowem "wstrząsające". Tylko jeden komentarz podrzucał linka do dyskusji na temat Spalonej żywcem na Amazonie. Przeczytałam wszystko, poszukałam też innych źródeł. I wtedy szlag mnie trafił normalnie! Cała ta historia jest wyssana z palca... Motywy jakie nią kierowały mnie nie interesują, możliwe, że ona sama nadal w to wierzy, zostało to bardzo dobrze wyjaśnione w różnych tekstach, na pewno mnóstwo czytelników nie da sobie złego powiedzieć o tym tytule. Dla mnie jednak to po prostu kłamstwo.